EDUKACJA,  LIFESTYLE

Protest nauczycieli w Polsce. Dlaczego początkujący nauczyciel zarabia mniej niż kasjer w spożywczym? Czy tylko nauczycielom „się należy”?

Dzisiejszy protest nauczycieli w Polsce powoduje u nas mieszane odczucia. Wydaje mi się, że warto wypowiedzieć się na ten temat analizując argumenty obu stron.

Fakt faktem, nauczyciele w Polsce to specyficzna grupa osób. Czują się niedoceniani i słusznie. Na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za zdrowie, życie, edukację naszych dzieci. Spoczywa to nie znaczy, że faktycznie przez wszystkich te obowiązki są należycie realizowane. Jest to jednak także grupa osób, która uważa, że ich zawód to „misja” (często powtarzane zdanie: „za te pieniądze to misja”), swoją codzienną pracę traktują jako jedną z najcięższych a każdy dzień jako poświęcenie.

Kto ma ciężej?

Niskie pensje, w szczególności początkujących nauczycieli , często motywuje się niższą liczbą godzin pracy. Jako wysokość zarobków podaje się kwoty brutto, których nikt nigdy nie widzi na oczy (przypomnę, że ma tak każdy pracujący Polak). Szczególnie w wiadomościach usłyszymy o niebotycznych kwotach, które zarabiają nauczyciele bez uzupełniającej informacji o tym, że są to kwoty brutto i zarobki nauczycieli na końcu drogi awansu.

Niestety kiedy trzeba zostać w pracy po zajęciach, brać udział w radach pedagogicznych, wycieczkach, kontaktach indywidualnych i wiele, wiele innych … mówi się o pensum, które wynosi 40 godzin. Jak to więc jest z tymi godzinami?

Co ciekawe, pomimo ogólnego niezadowolenia z zarobków i często również charakteru swojej pracy, nauczyciele nie decydują się na zmianę zawodu na inny. Nie chcą się przekwalifikować i iść do innej pracy na 40, lub więcej godzin tygodniowo, 12 miesięcy w roku. Dlaczego? Odpowiedź pozostawiam każdemu, kto czyta ten post.

Ja odpowiem po swojemu. Jako potencjalny początkujący nauczyciel widzę w tej pracy plusy i minusy. Miło jest wyjść z pracy w południe co zdarza się głównie u niektórych nauczycieli w przedszkolu (praca na zmiany), nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej i niektórych przedmiotowców (w zależności od tego, czy w danej szkole jest jedno zmianowość, czy nie). Miło jest nie pracować w ferie i między świętami (dotyczy nauczycieli w szkołach). Niemiło jest być nadzorowanym i mieć wściekłych rodziców na karku, bo ich dziecko jest najzdolniejszym pępkiem świata.

Jednak pracownik sklepu, banku i każdej, dowolnej korporacji jest nadzorowany. Ci ludzie pracują o różnych porach, często nie widują swoich domowników, a na karku mają całą masę roszczeniowych klientów. Osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą często haruje całą dobę by wyjść na swoje. Ponieważ pomimo tego, że w Polsce znajdują się środki na nieopodatkowane profity dla posiadaczy wielu dzieci, czy niektórych zwierząt, nikt nie znajduje ich na stałe obniżenie comiesięcznych składek ZUS, czy zachęcenie ludzi do prowadzenia jednoosobowej firmy. Takich tylko się oskubuje. Tacy nie mają czasu na strajk, bo zajmują się zarabianiem pieniędzy.

Jakich nauczycieli pamiętacie ze swojej szkoły? Jacy nauczyciele są dzisiaj?

Drugą stroną medalu jest to jak postrzega się nauczycieli. Czy nauczyciele nadal uczą? A może nadzorują i egzekwują wiedzę?

Nie wiem jak wy, ale przez wszystkie lata edukacji, całą swoją wiedzę wyniosłam z samodzielnej pracy w domu. W szkole mieliśmy sprawdzaną obecność, zdawaliśmy testy, pisaliśmy sprawdziany, odpowiadaliśmy ustnie przy biurku. W ciągu tych kilkunastu lat trafiłam na 3 nauczycieli z pasją i misją, którzy przez te 45 lekcyjnych minut starali się nam przekazać maksimum swojej wiedzy. O życiu osobistym takich osób trudno się wypowiadać, ponieważ nikt kto je ma, lub faktycznie na co dzień uczy, nie zadaje dzieciom tekstów z całego półrocza zaraz po świętach, lub feriach.

Dokładnie teraz mam na to jeszcze inne spojrzenie. Jako uczestniczka kursów, studiów i praktyk patrzę na to z drugiej strony. Stający na głowie nauczyciele w przedszkolach, z klas I – III, których najbardziej dotknęła reforma i rozleniwieni przedmiotowcy, którzy tak wpadli w rutynę, że ucznia traktują jako zło konieczne.

Nauczyciele wyśmiewający, obmawiający swoich uczniów i rodziców po godzinach. Nauczyciele nazywający aspergerowców chamami. Nauczyciele stawiający jedynki od góry do dołu. Nauczyciele krzyczący na lekcjach na uczniów, którzy dopiero co wyszli z edukacji wczesnoszkolnej i poznają dopiero co to nauka przedmiotu.

No to kto ma najciężej?

Jest w Polsce wiele grup zawodowych, które mają wykształcenie, ciężko pracują i w świetle zachodzących zmian czują się finansowo niedowartościowane. Nie wiem czy nauczyciele są grupą najbardziej poszkodowaną. Chyba nie. Jako nauczyciel z wykształcenia mogę powiedzieć, że początkowa pensja jest śmieszna i nikt w pojedynkę z niej nie wyżyje, chyba, że o samym chlebie i wodzie. Jest to dość dobra praca dla młodych matek, wyłączając zmęczenie hałasem i potrzebę przygotowań do zajęć w domu, która często w obliczu dziecka w domu kończy się zarwanymi nocami.

Wydaje mi się, że w pewnych życiowych sytuacjach ta praca ma jednak swoje plusy. A jeśli tak jest, to być może z pokorą warto by było zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, czy w ramach tego co się z siebie daje prosić o więcej, czy po prostu zmienić zawód?

Pamiętaj, jeśli jesteś nauczycielem zawsze możesz założyć jednoosobową firmę, zająć się prywatną edukacją, sprzedażą tego co akurat jest na topie (polecam części do obagów) … Problem w tym, że w ten sposób w bardzo krótkim czasie zweryfikujesz swoje mylne przekonania.

Wśród nauczycieli, podobnie jak wśród wielu innych grup zawodowych czy społecznych zawsze znajdą się Ci porządni, których praca będzie marginalizowana przez nierobów, krzykaczy i niechlujów. Bardzo bym chciała, jeśli jesteś nauczycielem z pasją, który poważnie traktuje swoją pracę, byś nie obrażał się za treść tego wpisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *