LIFESTYLE,  RELIGIA

Odbiór dokumentu Sekielskiego w Polsce. Co w dokumencie przeraża na równi z pedofilią?

Dokument Tomasza Sekielskiego sfinansowany był ze zbiórek dobrowolnych darowizn. Zamiarem dziennikarza było stworzenie produkcji bezstronnej, takiej która Polaków skłoni do dyskusji. Czy Sekielskiemu udało się osiągnąć zamierzony cel?

Dyskusje nad tematem pedofilii w polskim Kościele trwają już od jakiegoś czasu. To co nastąpiło po publikacji dokumentu to kolejne i pogłębiające się podziały między Polakami. Podziały wynikające z niewiedzy. Bo Polak lubi powtarzać to, czym nakarmią go media.

Część ludzi uważa, że film jest stronniczy, część, że to kolejna nagonka na Kościół, kolejni są zbyt zalatani by go obejrzeć, jednak znają wszystkie recenzje powtarzane w mediach podchodzących do filmu bardzo krytycznie. Bardzo chętnie wykorzystują argumenty o tym, że pedofilia to także problem innych grup zawodowych, dlatego nagonka związana z takimi przestępstwami akurat w Kościele na pewno musi być manipulacją i wyolbrzymieniem. Ich zdaniem nie powinno mówić się o problemie pedofilii w Kościele, ale problemie pedofilii w ogóle. Grupa ta chciałaby, by przedstawiając historię zacieranych przestępstw seksualnych sprzed 20 lat mówiono także o tym, że zbrodnie seksualne z tego okresu bywały zamiatane pod dywan i nie był to tylko problem dotyczący Kościoła.

Ci, których w Polsce nazywa się „Lemingami” skutecznie te zarzuty potwierdzają. W sieci znajdziemy mnóstwo komentarzy, które dla osoby z zewnątrz faktycznie wyglądają jak nagonka na Kościół, jednak w przypadku tego tematu trudno kogokolwiek winić za takie emocje.

U Polaków jak zwykle tworzą się obozowiska. Media to wyostrzają, bo na podziałach łatwiej zarabia się pieniądze. To co jak zwykle mnie w tym przeraża to brak chęci do posiadania własnego zdania. Podobno na Kościół w Polsce jest nagonka, podobno mówi się w mediach, że problem pedofilii przypisywany jest głównie Kościołowi. Ja tego nie zauważyłam.

Prymas Polski Wojciech Polak tłumaczy w wywiadzie dla TVN24, że także w kwestii pedofilii takiego ataku nie dostrzeg.

Duchowny nie zgadza się z niedawnym wystąpieniem lidera partii rządzącej i podkreśla, że stara się nie popierać żadnej ze stron politycznych. Duchowny określa dokument Sekielskiego nie jako atak, ale bolesne świadectwa pokrzywdzonych osób, które dla Kościoła powinny być sferą do działania i nawrócenia. Podobnie o problemie wyraża się papież Franciszek. Prymas nawołuje do działania i podkreśla, że zwykłe przepraszam tutaj nie wystarczy. Krytykuje postawę księży, którzy przed pokrzywdzonymi zamykają drzwi. Poinformował także że powołany ma zostać fundusz solidarnościowy pomagający osobom wykorzystanym seksualnie przez duchownych. Te informacje przeczytacie na stronie TVN24. Tak ku chwale statystykom, w dniu dzisiejszym około 90% newsów na stronie głównej stacji dotyczyło właśnie pedofilii. Mam nadzieję, że w naszym kraju dzieją się jeszcze inne rzeczy?

Tymczasem na TVP INFO poświęcony został tej tematyce jeden artykuł : Nawet dożywocie i brak „zawiasów”. Sejm zaostrzył kary za pedofilię. Jako wyróżniony film – wypowiedź Zbigniewa Ziobro o poprzedniej partii rządzącej, która „w rękach miała wszystko” a z problemem nie zrobiła nic. Więcej słów Zbigniewa Ziobry przeczytacie też tutaj. Na stronie głównej mnóstwo newsów dotyczących pozytywnych zmian zachodzących w Polsce, trochę o imigrantach, trochę o Żydach, historii i patriotyzmie.

Na żadnej ze stron nie dowiemy się niczego obiektywnego w sprawie zawartości dokumentu zaostrzającego przepisy ws. pedofilii. Zarówno na TVN24 jak i TVP INFO słyszymy wypowiedzi osób, które potwierdzają tezę stawianą w artykule czyli w pierwszym przypadku taką, że przepisy wcale nie zostały zaostrzone, a w drugim, że partia rządząca wreszcie zajęła się sprawą tak długo odwlekaną za kadencji opozycji. Głos za oddało 263 posłów, przeciw było trzech posłów, trzech wstrzymało się od głosu. Nie głosowało 191 posłów. 

Część młodych polskich Katolików odbiera dokument Tomasza Sekielskiego jako bezpośredni atak na Kościół (nie zalinkuję ich filmików, żeby nie nabijać im wyświetleń), a termin publikacji filmu tłumaczy zbliżającymi się wyborami do parlamentu. Ich zdaniem te ataki w Polsce nasilają się w ostatnim czasie. Druga część młodych ludzi film zdecydowanie popiera. Należą do niej zarówno Katolicy jak i ludzie niezwiązani z Kościołem. Dokument odbiera jako skuteczne i bezstronne ujawnienie faktów dotyczących przestępstw seksualnych w Kościele.

Zbigniew Ziobro podczas obrad w Sejmie nie tylko nad zaostrzeniem kar za pedofilię, ale też wprowadzenia kar za zatajenie wiedzy o fakcie popełnionego przestępstwa poruszył problem, który chyba najbardziej przeraził mnie w dokumencie Sekielskiego.

Mam nadzieje, że dochodzenie dotyczące oceny prawno – karnej faktów przedstawionych w filmie, które rozpoczęto w prokuraturze dotyczy właśnie tej sfery. Słowa Zbigniewa Ziobry wypowiedziane do dziennikarzy na sejmowym korytarzu traktuję niemal jak obietnicę : „i to pokazuje tych, którzy dużo gadają, mają gębę pełną frazesów i tych, którzy działają. A prokuratura będzie działać, bo tam są fakty!”. Tam, czyli w dokumencie, który prokuratorzy biorą pod lupę.

W dokumencie oprócz seksualnych przestępców i ich świadectw ich ofiar przedstawiono również zachowanie osób postronnych, które o przestępstwie wiedziały / dowiedziały się, a nic z tym faktem nie zrobiły. Poznajemy księdza, który dosłownie bluźni przed kamerą, że dziennikarze przedstawiający prawomocny wyrok to hieny. Widzimy podzielonych duchownych, wśród których jeden chce rozmawiać z dziennikarzami, a drugi zatrzaskuje im przed nosem drzwi. Widzimy masę zależności, w których księża chcący mieć swój głos, tego głosu nie mają obawiając się zapewne konsekwencji. Widzimy księdza, który wiedząc o wyroku swojego kolegi po fachu pozwala mu „u siebie” spowiadać, prowadzić mszę, aprobuje jego działalność rekolekcyjną z dziećmi.

Do granic poruszyła mnie sprawa byłego kapelana Lecha Wałęsy i późniejsza przemowa na pogrzebie duchownego.


Lech Wałęsa zapytany przez dziennikarkę gazety.pl o to czy oglądał dokument Sekielskiego, czy widział o przestępstwach znajomego duchownego odpowiedział: Nie obejrzałem. Spojrzałem tylko przez chwilę i tak mnie zohydziło to, co zobaczyłem, że nie miałem siły obejrzeć całości. Jestem człowiekiem wiary, uczciwej wiary, i w mojej głowie się nie mieści, że coś takiego może mieć miejsce. Będę chciał obejrzeć cały film, ale muszę to zrobić etapami, żebym mógł pokonać psychiczny opór. (…) Mnie, człowiekowi wiary, nie przyszło to do głowy. Dla mnie ksiądz to była zawsze świętość. Pochodzę ze wsi. Tam księża zachowywali się porządnie.  (…) Chciałbym, żeby pedofilia w Kościele została maksymalnie rozliczona, wypalona ogniem, ale tak, żeby nie zniszczyć przy tym samego Kościoła, nie zabrać ludziom wiary, bo wiara, dobra wiara, jest potrzebna. (…) To, co zrobił ks. Cybula, jest dla mnie nieprawdopodobne. Gdybym o tym wiedział wcześniej, osobiście bym go zrzucił ze schodów. Nie miałby do mnie wstępu. Ale naprawdę nie wiedziałem. A nie wiedziałem, bo moja wiara nie pozwalała mi zwątpić. 

Nie wiem czy wierzyć Lechowi Wałęsie.

W międzyczasie media (TVN) manipulują wypowiedzią arcybiskupa Jędraszewskiego przyklejając ją jako recenzję do filmu Sekielskiego.

Z drugiej jednak niezależny i niezaangażowany politycznie Sekielski nie stroni od krytyki tylko jednej z partii. W swoim dokumencie zupełnie zapomina wspomnieć, że część z księży współpracowała z Służbą Bezpieczeństwa. Uruchamia to samoobronne mechanizmy wiernych Kościoła Katolickiego: no tak, współpracowali, więc psuli Kościół od środka. Jednak do mnie przemawia bardziej wytłumaczenie, że współpracowali, ponieważ w ogóle byli złymi ludźmi, zbłądzili. Okazuje się, że podobne wypowiedzi słyszymy od księdza Isakowicza – Zaleskiego, którego warto posłuchać na przykład w tym wywiadzie:

Bardzo mi się nie podoba przede wszystkim to, że film uważa się za tendencyjny i atakujący Kościół. Nawet jeśli Sekielski (umyślnie lub nieumyślnie) zataił przed opinią publiczną pewne informacje, to osoby pojawiające się w filmie miały 100% szans na wybronienie się. Tymczasem wypowiedzi księży, które w nim słyszymy po prostu zwalają z nóg.

Sprawa, która szczególnie mnie dotknęła to wyproszenie z przesłuchania w sprawie molestowania (które odbywało się w Kościele) męża poszkodowanej kobiety, które ksiądz argumentował wewnętrznymi przepisami oraz tym, że „wszyscy będziemy się czuć swobodniej”. Pomimo tego, że kobieta zaprzeczyła i powiedziała, że to właśnie przy mężu będzie się czuła lepiej mówiąc o tak trudnych sprawach niestety musiał on opuścić salę przesłuchań.

Jak zwykle cel znika z oczu. Przepychanki polityczne wygrywają nad prawdziwym człowieczeństwem. Ci , którzy oskarżają Jana Pawła II nie mają odwagi oskarżać ówczesnej władzy, czy nawet tej władzy z poprzednich kadencji. Ci, którzy stoją rzekomo po tej dobrej stronie tak zabrnęli w bronieniu się przed atakami, ze sami zaczęli atakować zapominając o wykazaniu odrobiny skruchy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *